CAŁY!

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam. Obolała bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Bez sił prawie. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i tulił do SERCA Swego. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Leżałam z przymkniętymi oczami.
„Zmę…” – zaczęłam z trudem.
„Odpocznij Moniko, odpocznij…” – wyszeptał Jezus z czułością niezwykłą.
„Dzięku…”
Poczułam słodki pocałunek na policzku… Słodki i gorący! Pocałunek Oblubienca. Potem Jezus przyłożył moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam i patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa i odpoczywałam. A odpoczywając, rozmyślałam…
„Kiedyś pomyślałam że dawanie mi pić przez Jezusa można porównać z karmieniem niemowlęcia przez matkę. Tak mi się skojarzyło. Ale teraz myślę, że to nie tak. Pokarm matki nie pochodzi od niej. Nie jest z niej. Nie jest częścią jej ciała. Krew Jezusa pochodzi od Niego. Jest z Niego. Jest Jego częścią. Jest Jego Ciałem (nie umiem tego odpowiednio wyrazić. Tępa jestem). Jezus jest bliższy niż matka. On nam daje Siebie. Oddaje nam się. Mi się oddaje! Kilka dni temu powiedział że ciągle mi się oddaje. Tak! Oddał się za mnie na Krzyżu. I oddaje mi się w każdej Eucharystii. Karmi mnie Swoim Ciałem i Słowem! Tak bardzo mnie kocha! Czy można kochać jeszcze bardziej?? Czy może być jeszcze większa Miłość?? Jezus karmi mnie Swoim Ciałem i poi Krwią… Nie ma większej Miłości… Karmi mnie Sobą, Swoim Słowem, uśmiechem, dotykiem, spojrzeniem! Pocałunkami! Czułością… Bliskością… Cały jest dla mnie! Cały!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com