Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały. I ja patrzyłam tylko w Niego z uwielbieniem. Zakochana cała!
„Dziś Wigilia. A jutro Twoje urodziny!” – szepnęłam z uśmiechem.
„Urodziny to nie do końca tak…”-wyszeptał Jezus z cudnym, łagodnym uśmiechem.
„Wiem, wiem! Tak gadam, żeby zacząć rozmowę!” – zaśmiałam się wesoło.
Jezus zaśmiał się perliscie i ucałował mnie w czoło.
„Urodziny i narodziny!” – szepnęłam z mocą.
„O, to już lepiej!” – Jezus promieniał cały.
Teraz ja się zaśmiałam! I patrzyłam Mu w oczy z zachwytem. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. A ja pomyślałam że rozmawiam z Jezusem jak z przyjacielem. Twarzą w twarz. Podobnie jak Adam w Raju… i jak Mojżesz. Tak pomyślałam. I bardzo mnie ta myśl uradowała! Potem naszła mnie myśl: „Co mógł czuć TATA, Bóg Ojciec, gdy zobaczył Swego umiłowanego Syna, jako człowieka, niemowlę leżące w żłobie?” I pomyślałam że czuł wtedy miękkość w SERCU… Tak… miękkość! A w oczach miał łzy! Łzy wzruszenia… I bardzo cierpiał, bolało Go, że Jego Syn tak bardzo cierpi,, że ludzie nie chcieli przyjąć do swoich domów. Ale jednocześnie cieszył się niezmiernie, że ludzie będą mieli teraz otwartą drogę do Nieba! Że będą zbawieni i każdy kto tylko zechce będzie mógł przyjść do Niego bez żadnych przeszkód!
Spojrzałam w Jezusa pytająco…
„Tak, Moniko! TATA czuł miękkość w SERCU i był niezmiernie szczęśliwy, że właśnie spełnia się obietnica dana Adamowi i Ewie w Raju!”
Jezus umilkł na chwilę i patrzył we mnie jak w obrazek… A po chwili dodał:
„Jak niewiele dusz rozmyśla o tym co mógł czuć TATA… Jak dobrze, Moniko że o tym pomyślałaś!”
„Ty, Jezu, mnie natchnąłeś!”
„Ale Ty to natchnienie przyjęłaś! Jakaś Ty podobna do Mojej MAMY! Ona także rozważała Boże natchnienia w Swoim Sercu!”
Jezus patrzył we mnie płonący miłością… A ja odpoczywalam w tych płomieniach miłości…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com