Leżałam w objęciach Jezusa. Tańcząca bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Bez sił prawie. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością. I dotykał miejsca w moim ciele, które boli mnie najbardziej. Moich jelit dotykał z miłością i delikatnością niezwykłą… Dotykał i całował moje jelita…
„Mój Jezu…” – szepnęłam z ledwością.
Jezus natychmiast zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie płonący cały.
„Tak, Moja jedyna? Czego sobie życzysz?!” – wyszeptał z ogniem.
„Przytul…” – szepnęłam i zarzuciłam Jezusowi ręce na szyję. Przytulił mnie mocno do Siebie. I patrzył mi w oczy głęboko…
„Cierpisz bardzo, Moniko! Wielu innych na Twoim miejscu prosiło by, żebym odjął od nich cierpienie!” – wyszeptał Jezus z mocą.
„Ty wisząc na Krzyżu nie prosiłeś Ojca, żeby Ci odjął cierpienia! Więc i ja nie poproszę!” – szepnęłam ledwo, a może to to szepnęło moje serce. Nie wiem.
„Wielu innych na Twoim miejscu pytało by się: ‚dlaczego ja?!'”
„Ty gdy szedłeś na Krzyż, nie pytałeś Ojca: ‚dlaczego ja?!’ Więc i ja nie spytam!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały…
„Wielu innych na Twoim miejscu…”
Przerwałam Mu gwałtownie!
„Przestań, Jezu!!! Proszę… Ja nie jestem ‚wielu innych’! Ja jestem ja, jedyna Twoja! I nie porównuj mnie z innymi. A jeśli musisz mnie z kimś innym to z Samym Sobą!!!” – szepnęłam. I całkowicie opadłam z sił.
Znalazłam się w Światłości wielkiej! Leżałam z otwartymi oczami i nic nie widziałam tylko światło. Jasne, ciepłe światło!!! I usłyszalam dziwną rozmowę… Jakby głosy, nie głosy…
„Moja córeczka… Dziecię Moje najmilsze…” – pierwszy głos był Obecnością i Miłością Odwieczną… I był mi bliższy niż ja sama sobie.
„Nie pozwolila Mi się porównywać z nikim innym tylko ze Mną, ze Mną Samym!” – tu poznałam głos Jezusa, jednak był on jakiś inny… I był mi bliższy niż ja sama sobie.
„Nie uczona, a mądrzejsza niż wielu. Uczy się mądrości od Mądrości Przedwiecznej!” – ten głos był leciutki jak wiatr a mocny i płonący jak ogień.
I nagle wszystko zniknęło! A ja znów byłam w objęciach Jezusa. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie głęboko…
„Kto to był?! Kto to był, mój Jezu?!” – spytalam zafascynowana.
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością.
„To Ja Jestem, Moniko. TATA, JA I DUCH!”
„TATA, TY I DUCH??!!! A ja nic nie widziałam… Tak bardzo pragnęłam zobaczyć…”
„Zobaczysz kochana! Jeszcze trochę i zobaczysz w Pełni! Obiecuję!” – wyszeptał Jezus płonący cały miłością i oddaniem. I wtulił mnie w Siebie… Zatopił w Miłosci. I czynił z Sobą jedno.

Leave a Reply

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com