SMUTEK JEZUSA MOIM SMUTKIEM

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Trzymał mnie w objęciach i patrzył we mnie głęboko… I ja w Niego patrzyłam… Wokół nas było ciemno i smutno i zimno i zewsząd zionęło pustką…
„Opowiedz mi proszę o Swoich smutkach, mój Jezu…” – szepnęłam zapatrzona w umiłowanego.
„Chcesz słuchać o Moich smutkach, Moniko…?!” – Jezus wydawał się być zaskoczony i zdziwiony bardzo.
„Tak. Chcę! Opowiedz mi proszę!” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie płonący cały!
„Byłem smutny gdy Moi Wybrani, Umiłowani Apostołowie wszyscy Mnie opuścili! Wszyscy oprócz jednego! Najmłodszego! Maleńkiego mojego… Wszyscy Mnie zostawili, opuścili, uciekli!
Smutny byłem gdy faryzeusze i uczeni w Piśmie Mnie nie rozpoznali! Czytali o Mnie w Piśmie ale nie rozpoznali we Mnie Mesjasza!
Byłem smutny gdy w Ogrójcu widziałem grzechy wszystkich ludzi i narodów, wszystkich wieków. Brałem te grzechy na Siebie… Sam stałem się grzechem! SERCE Me krwawiło!
Bylem smutny gdy widziałem Moją Matkę stojąca pod Krzyżem… Oniemiałą z bólu… Z Sercem przebitym mieczem boleści… Cierpiącą ze Mną!
Bylem smutny gdy wydawało Mi się, że TATA Mnie opuścił… Że byłem sam jak palec! SERCE Moje zamarlo!!!”
Jezus umilkł. Patrzył we mnie głęboko! Płonący cały miłością!
„Pragnę zagłębić się w Twoim smutku. Zatopić się w nim, zanurzyć! Pragnę wejść w Twój smutek, Jezu! Pragnę uczynić go swoim smutkiem! Pragnę, żeby Twój smutek był moim smutkiem, mój Jezu… Pragnę!”
Jezus patrzył we mnie głęboko. Z wielką Miłością…

Dodaj komentarz