W OPUSZCZENIU…

Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała… Trzymałam mojego umiłowanego Jezusa w objęciach i tuliłam Go do serca mego. Wokół nas było ciemno i smutno i zimno i zewsząd zionęło pustką. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie… Płonący cały Miłością i oddaniem.
Patrzyłam Mu w oczy z ufnoscią…
„Jezu mój… a Ty naprawdę na Krzyżu doświadczałeś opuszczenia przez TATĘ? Bo…” – urwałam i patrzyłam w Jezusa z ogniem.
„Tak, Moniko. Jako człowiek byłem krańcowo wyczerpany, osamotniony, opuszczony, odrzucony przez wszystkich. Bolało Mnie całe Ciało… Niewyobrażalnie! Nie było w Moim Ciele miejsca, które Mnie nie bolało! Ale najbardziej bolało Mnie SERCE!!! Opuszczone, odrzucone, zdradzone… Doświadczalem opuszczenia nawet przez TATĘ! – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Bo ja też, choć wiem, że jesteś przy mnie zawsze… To szczególnie ostatnio…”
„Rozumiem Cię, Moniko!” – w słowach i spojrzeniu Jezusa nie było oskarżenia ani osądu. Jedynie zrozumienie i miłość!!!
Ujęłam dłoń Jezusa w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie!
„Dziękuję mój Jezu!!!” – szepnęłam bezgłośnie.
„Doświadczyłem opuszczenia przez TATĘ, żeby zrozumieć Ciebie. I być z Tobą, kochana Moja! Być z Tobą w Twoim doświadczeniu!”
„Dziękuję mój Jezu! Dziękuję!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością… I ja w Niego patrzyłam płonąca. Tańczylismy bardzo w intymności wielkiej!

Dodaj komentarz