BARDZIEJ I BARDZIEJ… BLIŻEJ I BLIŻEJ…

Byłam w moim Jezusie… Zanurzona w Nim całkowicie! Trzymałam mojego umiłowanego w objęciach i tuliłam do serca mego. Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością… Widziałam że cierpi bardzo… ogromnie! Niezmiernie… Patrzył we mnie Swymi dużymi pięknymi oczami… Z tkliwością niesamowitą…
„Kocham Ciebie, Jezu!” – szeptało moje serce.
I ja cierpiałam bardzo… Powieki zamykaly mi się ze zmęczenia. Stawały się cięższe coraz bardziej i bardziej. Aż zamknęłam oczy. Gdy tylko je zamknęłam, od razu znalazłam się pod Krzyżem! Jezus wisiał na nim z rozpostartymi ramionami! Jak sokół! Jak orzeł! Wyglądał majestatycznie i dostojnie bardzo! A jednocześnie był bardzo bezbronny… Objęłam mojego Jezusa z miłością. Delikatnie… Otuliłam miłością. I całowałam Jego obolałe i zmęczone Ciało. Jego rany… Całowałam ze czcią i uwielbieniem. Z namaszczeniem… Zakochana do szaleństwa!!! Całowałam… całowałam całą sobą… Całowałam… Aż się zmęczyłam.
Otworzyłam oczy… I tym razem to ja leżałam w ramionach Jezusa. Z ustami przyłożonymi do Rany SERCOWEJ. Jezus dawał mi pić. I piłam. Piłam Napój Życia i Miłości. A Jezus patrzył we mnie jak w obrazek. Pociągał mnie ku Sobie jeszcze bardziej! I czynił z Sobą jedno!

Dodaj komentarz