Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Na SERCU umiłowanym leżałam i rozmyślałam…
„Ostatnio naszła mnie myśl, że ja już na nic w życiu nie czekam. Na nic wielkiego. A zaraz potem naszła myśl, że już mnie w życiu nic nie czeka. I pomyślałam że to nie tak. To że na nic nie czekam wcale nie znaczy że już nic mnie nie czeka. A to że nie czekam na nic wielkiego pozwala mi się cieszyć rzeczami małymi, zwyklymi, powszednimi. Pozwala mi cieszyć się codziennością. Ot na przykład takim ptaszkiem o którym pisałam wczoraj… „- szepnęłam z uśmiechem.
Jezus patrzył we mnie płonący cały…
„Na jedno wydarzenie czekasz, Moniko!!! Czekasz niecierpliwie! Czekasz z entuzjazmem i wielką radością!!!” – wyszeptał z ogniem.
Od razu wiedziałam o czym Jezus mówi!!!
„Taaak!!! Na to WYDARZENIE czekam! Chodziło mi to ży…!”- przerwałam i umilkłam. Jezus Swoimi słowami zburzył moje myślenie i ustawił je po Swojemu. Pomyślałam że to baaaaaardzo dobrze! Że po to tu jestem, żeby uczyć się myśleć tak jak On!!!
„Ale tak myślę że żeby Tam się znaleźć, żeby zdobyć Niebo wcale nie trzeba robić nie wiadomo jak wielkich rzeczy! Wystarczy być członkiem dostrzegać małe rzeczy i robić je z miłością!”
„Dla Mnie male rzeczy są często wielkimi!”
„A wielkie małymi!”
Jezus skinął głową twierdząco.
„Wszystko zależy od tego czy robisz je z miłością!”
Jezus patrzył we mnie głęboko… Z zachwytem wielkim… A ja pomyślałam że tylko On potrafi dostrzec małe, takie nic! Potrafi dostrzec słabe i biedne maleństwo, wziąć je na ręce. I uczynić wielkim!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com