Jezus siedział na ławeczce obok studni i trzymał mnie w Swoich objęciach. Ja uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha. Położyłam głowę na SERCU Jezusa i rozmyślałam…
Wczoraj napisałam do moich Duchowych Dzieci taką wiadomość:
„Już prawie miesiąc nie maluję. I wiesz?! Jakoś mnie w ogóle nie ciągnie do malowania. Nie to, że nie chce mi się malować. Chce. Ale po prostu wiem, że muszę zrobić sobie wolne. I tyle. Wcześniej jak robiłam sobie kilka dni wolnego od malowania to aż mnie ssało żeby malować. Teraz nawet mnie nie ciągnie.
Wiem że jestem na zwolnieniu ☺️do połowy lipca. A potem zaczynam malować.
To chyba jest odpowiedzialność za siebie, prawda?”” I wolność. Także od malowania ❤️”-napisałam do Synka. A on odpowiedział:”Ta wolność mi się podoba. Odpowiedzialność też, ale ta wolność pięknie zabrzmiała 👍💙”
Spojrzałam w Jezusa. Usmiechalam się do Niego radośnie, promiennie!
„Wiesz mój Jezu? Jak byłam młodsza, czasem myślałam jak to będzie kiedy będę stara i chora, tak, że nie będę mogła malować. I jakoś nie mogłam sobie tego wyobrazić! Nie mogłam sobie wyobrazić życia bez malowania!!! A teraz nie maluję i żyję!!! Normalnie! W wolności! W przekonaniu, że już nic nie muszę, ale wszystko mogę!”
Spojrzałam w Jezusa. Patrzył we mnie zakochany i zasłuchany… Mówiłam więc dalej:
“Bez wszystkiego co stworzyłeś na świecie można żyć! Można się bez tego obyć! Ale nie można żyć bez Ciebie!!! Bo Ty, Jezu jesteś Życiem!!! I dajesz życie!!!”
Jezus milczał. Uśmiechał się do mnie cudownie i tajemniczo. A ja pomyślałam że te myśli od Niego pochodzą. Że Jezus mówi przeze mnie! Jak On bardzo musi mi ufać! Że niczego nie przeinaczę… Że niczego nie powiem od siebie… Jak Jezus mi ufa!!! Jak bardzo ufa słabemu i biednemu człowiekowi…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com