Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Patrzyłam w Niego z uwielbieniem i czułością. A On obejmował mnie całą z tkliwością niesamowitą. Cały był Miłością i cały był dla mnie!
„Może ja wczoraj do Ciebie za ostro… Nie powinnam! Przepra…!”- zaczęłam…
Jezus przerwał mi gwałtownie! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Czule i słodko i gorąco…
„Nie przepraszaj, Moniko! Nie masz za co! To ja Ciebie przepraszam!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Cmoknęłam Jezusa w policzek!
„Nie masz za co!” – szepnęłam z mocą.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Naprawdę uważam, że pięknie tańczysz kochana! Że mogłabyś brać udział w konkursach tańca!”
„Ale ja nie dla konkursów…” – szepnęłam błagalnie.
Jezus znów zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował… Potem przytulił policzek do mego policzka…
„Wiem! Dla Dzieci swoich tańczysz! Nawet nie wiesz ile dla nich robisz! Taka cierpiąca, zmęczona i słaba…!”
„Z Ciebie czerpię siłę! Przychodzę do Ciebie, mój Jezu! I czerpię! Jak z tej studni!” – szepnęłam pokazując ręką na stojącą obok studnię. Potem szeptałam dalej:
„Czerpię z Ciebie, Jezu mój kochany! Ze Źródła!!! Dzięki Tobie Jezu mogę przeżyć kolejny dzień… Tylko dzięki Tobie!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i obsypywał pocałunkami! Jak deszczem!!!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com