Tańczylismy bardzo! Mój Jezus i ja… To znaczy, tańczył Jezus, umiłowany mój, a mnie trzymał na rękach. W objęciach mnie trzymał. I tak tańczył! Tańczylismy! Leżałam w ramionach Jezusa obolała bardzo i bardzo zmęczona… Bez sił. Bolało mnie całe ciało, ale najbardziej bolało mnie serce…
„Kocham Cię Jezu… Kocham Cię Jezu mój!!!” szepnęłam z trudem wielkim.
„Jestem z Tobą, Moniko! Jestem przy Tobie!” – wyszeptał Jezus z ogniem i czułością niezwykłą.
„Wiem mój Jezu! Wiem…!” – szepnęłam. Oczy mi się zaszkliły…
Wczoraj, gdy mi było bardzo ciężko, podniosłam głowę i przez szybę zobaczylam mój obraz, który wisi w moim pokoju. Jezus cierpiący, w koronie cierniowej, a z Jego oka spływa wieeeeelka łza. Obraz ma tytuł: „Miłosierdzie”. Patrzyłam na ten obraz… I naszła mnie myśl, że Jezus jest teraz taki przy mnie, a ja wyglądam tak jak On. W sercu zrobiło mi się miękko…
Patrzyłam w Jezusa zmęczona bardzo… A On patrzył we mnie z tkliwością niesamowitą i poruszeniem… Milczeliśmy. Ale nie potrzeba było słów. On był ze mną, a ja z Nim…
Umiłowany mój Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA… Mocno tulił.
Wciąż tuli. A ja wyglądam jak On…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com