Jezus siedział na ławeczce obok studni i trzymał mnie w objęciach Swoich. W ramionach Jezusa leżałam tańcząca bardzo!!! Patrzyłam w oczy Jezusowi z miłością i oddaniem. I On tak we mnie patrzył… Był cały mój i cały był dla mnie! Ujęłam Jego dłoń w swoje dłonie i położyłam ją na sercu moim.
„Boli… bardzo…” – szepnęłam z trudem.
Jezus pochylił się nad mym sercem cały… Zaczął dotykać je delikatnie, ostrożnie… Jak lekarz badał.
„Poranione całe. Pełne cierni – wyszeptał Jezus poruszony wielce – powyjmuję je jeśli pozwolisz, Moniko!”
„Nie…!” – szepnęłam stanowczo, a jednocześnie niepewnie.
„Nie?! Dlaczego nie, kochana Moja?!” – spytał Jezus zdziwiony bardzo.
„Bo może ich potrzebuję! Może one są po to żeby uczyć mnie pokory i cichości. Żeby być jeszcze bardziej podobną do Ciebie!” – szepnęłam bezgłośnie prawie.
Jezus zaprzeczył gwałtownie!
„I bez cierni jesteś bardzo, bardzo podobną do Mnie! I Ja nie chcę, żeby Ciebie bolało!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„Dobrze, jak chcesz, Jezu kochany!”
I Jezus jak chirurg dokładnie i bardzo ostrożnie wyjmował cierń po cierniu…
„Operacja na otwartym sercu…” – pomyślałam.
Jezus długo wyjmował ciernie z mego serca. Jak skończył, zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
„Operacja skończona!”- wyszeptał zmęczony.
„Dziękuję mój Jezu! Dziękuję, kochany mój!!! Odpocznij teraz! We mnie odpocznij!!!” – szepnęłam wzruszona.
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem przytulił policzek do mego policzka. I odpoczywał. Odpoczywaliśmy razem. Złączeni w Miłosci i bliskości bez granic… Złączeni w cierpieniu. Mój Jezus i ja…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com