Staliśmy przy studni. Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie głęboko… Ujął moją twarz w Swe dłonie i wyszeptał z ogniem:
„Mam w Tobie upodobanie, Moniko, Oblubienico Moja!”
„A co to znaczy ‚upodobanie’?” – spytalam przekornie, uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
„SERCE Moje tańczy na Twój widok z miłości, szczęścia i radości wielkiej! To znaczy upodobanie, kochana Moja!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem!
„Ty Jezu mnie Sobie wybrałeś, a ja wybralam Ciebie!” – szepnęłam z mocą.
W tej samej chwili Jezus znikł z moich oczu…
Usłyszalam cichy jęk… Dobiegał z góry. Podniosłam szybko głowę do góry. I… zamarłam… Na wielkim krzyżu wisiał umiłowany mój… Cały w ranach, sińcach i krwi… Jedna wielka krwawiąca RANA!!! Uniosłam się w górę. Stałam teraz przed Nim cała w boleści. Jezus patrzył we mnie…
„Zobacz jakiego Oblubieńca sobie wybrałaś!!!”
„Najpiękniejszego i najsłodszego!!!” – szepnęłam z ogniem.
Podbiegłam do Krzyża, objęłam Jezusa i przytuliłam się do Niego. Cała! Wtuliłam się w Jezusa całkowicie… Zamknęłam oczy i tuliłam mojego ślicznego do siebie… Z miłością i uwielbieniem tuliłam…
„Moniko!” – usłyszalam ciepły i pełen miłości szept Jezusa. Otworzyłam oczy!
Jezus siedział na wielkim pięknym złotym tronie!!! Piękny niezwykle i dostojny bardzo! W cudnej koronie na głowie i w lśniącej szacie… A ja… siedziałam u Niego na kolankach!!! Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem zdjął koronę z głowy i nałożył ją mi na głowę. Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem i entuzjazmem i z zachwytem!!! Zdjęłam koronę z głowy i oddalam Jezusowi.
„Ja Ciebie pragnę, a nie korony!!! Ciebie pragnę, mój Jezu kochany! Ciebie pragnę!!!” – szepnęłam z mocą.
„Masz Mnie!!! Masz Mnie, Oblubienico Moja słodka! Masz Mnie całego!!! Jestem cały Twój i cały dla Ciebie, Moniko, jedyna Moja!!! A koronę przyjmij proszę! W bonusie, że tak powiem!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały Miłością i zachwytem wielkim. I znów nałożył mi koronę na głowę.
„W bonusie??!!” – zaśmiałam się perliscie.
Jezus skinął głową twierdząco.
„Czego sobie życzy Moja księżniczka?!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„Pocałunków Twoich, mój Królu!” – szepnęłam zapatrzona w Jezusa.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Z rozkoszą!” – wyszeptał z ogniem.
Zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie całował! Całował jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Czule i słodko i gorąco…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com