Staliśmy przy studni. Jezus i ja. Jezus wciąż całował… Całował mnie całym Sobą… Całował! Ale inaczej niż wczoraj. Wczoraj całował bardziej jak lekarz. Dziś całował bardziej jak Oblubieniec. Całował słodko… Zanurzał mnie w Sobie, zatapial w Miłosci…
Ogarnęła mnie wdzięczność i niewypowiedziana radość!!! Runęłam do nóg Jezusa!!! I zaczęłam całować Jego stopy!!! Całowałam i dziękowałam!!! Dziękowałam za to że jest!!! Za to że mnie kocha i pragnie mnie!!! Że mnie wywyższa! Aż tak bardzo wywyższa!!! Kim ja jestem, żeby mnie tak wywyższać???!! NIKIM!!! A On mnie tak wywyższa!!! Coraz bardziej i bardziej!
Całowałam i dziękowałam…
W pewnej chwili usłyszalam ciepły i pełen miłości szept Jezusa:
„Dziecię Moje…”
Zerwalam się na równe nogi!! Stałam przed umiłowanym moim Jezusem… On patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim…
„Dziecię Moje… Serce Moje tęskni! Pragnie Cię tulić…!” – wyszeptał z ogniem.
Rzuciłam się na szyję Jezusowi!!! Szczęśliwa cala!!! A Jezus wziąl mnie na ręce i usiadł na ławeczce. Patrzyłam w mojego ślicznego rozpromieniona Jego Miłością…
„Serce Moje tęsknilo…” – wyszeptał rozczulony.
„Ale już nie tęskni…?!” – szepnęłam jednym tchem.
„Nie, już nie tęskni!!!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Położyłam głowę na SERCU Jezusa. A ONO rozpływalo mnie w Sobie… Zatapialo w Sobie… Tonęłam w moim umiłowanym Jezusie! W Jego SERCU tonęłam!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com