Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Umilowany mój patrzył we mnie głęboko… Poważny i uroczysty wielce. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
Patrzyłam w mojego Jezusa poważnie. Z ufnością.
„Przygotowywałeś mnie na tę chwilę, na ten moment mojego życia, prawda, mój Jezu? Przygowywałeś mnie?” – spytałam z powaga i ufnością.
Jezus przytaknął.
„Czy jestem gotowa, nie wiem… Raczej nie. Chyba żaden człowiek nie jest gotowy na odejście, na odchodzenie bliskiej, kochanej osoby. Ale jest mi łatwiej. Jest mi łatwiej, bo wiem że mam Ciebie, moje Duchowe Dzieci i… moje wilki… Dziękuję, że mnie przygotowywałeś na ten moment!”-szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie poruszony.
„Pamiętasz, Moniko jak Twoje Dziecko mówiło, że Ono,, Twoi bliscy są Twoimi rękami i nogami, a Ty jesteś ich głową?” – spytał Jezus z ogniem.
„Tak, wiele razy tak mówiło!”
„Wczoraj to potwierdziłaś! Zachowałaś zimną krew, przejęłaś kontrolę nad trudną sytuacją!”
„Staralam się…”
„Jestem z Ciebie bardzo dumny, Moniko!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Spojrzałam w oczy Jezusowi głęboko..
„Wiesz mój Jezu, kilka dni temu powiedziałam mojemu Synowi, że bardzo potrzebuję ciszy, że żyję w nieustannym krzyku i potrzebuję ciszy… I wczorajszy dzień i noc, pierwszy raz od kilku lat cisza… Aż dziwnie mi… Dziwne uczucie…”
„Jesteś bardzo dzielną kobietą, dzielną niewiastą, Moniko!”
Jezus patrzył we mnie z czułością, uwielbieniem i dumą.
„Ja tej dzielności w sobie nie widzę, ale jeśli jestem to tylko dzięki Tobie, mój Jezu!!!”
Wtuliłam się w mojego ślicznego Jezusa całkowicie…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com