Site Overlay

UBÓSTWO, KTÓRE UBOGACA

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Patrzyliśmy w siebie nawzajem z miłością i uwielbieniem i zachwyem… Umilowany mój patrzył tylko we mnie. I ja tylko w mojego ślicznego Jezusa patrzyłam.
„Piękna rozmowa, piękna wymiana zdań między Twoim Duchowym Dzieckiem i Tobą. Możesz ją tu przytoczyć, Moniko?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„A myślisz, że moje Dziecko nie będzie miało nic przeciwko?” – spytałam z prostotą.
Jezus pokiwał głową przecząco.
„Myślę że nie!”
„Ok, ale jakby co to ‚zwalę’ na Ciebie, Jezu” – zaśmiałam się perliście. Mój Jezus śmiał się także!
Wtuliłam się w mojego Jezusa jeszcze bardziej. I rozmyslalam. A rozmyslając dzieliam się z Jezusem:
„Wiesz… ❤️ jak wczoraj napisałeś o ubóstwie, zaczęłam się zastanawiać czy ja jestem uboga i w jakim sensie. I doszłam do wniosku, że w sensie materialnym uboga nie jestem. Nie mogę powiedzieć. Ale jestem uboga w innym sensie. Choroba mnie czyni ubogą. Bardzo. Często upokarza. Przez nią jestem całkowicie zależna od innych. Muszę na nich liczyć. Uczę się prosić. Jestem uboga. Ale odkryłam, że moje ubóstwo jest też bogactwem. Darem. Nie tylko dla mnie, ale i dla innych ❤️ ”
„Tak jest! Ubóstwo to nie znaczy nic czy niewiele mieć. To umiejętność dzielenia się sobą i tym, co się ma. I trud korzystania z pomocy innych. Także trud i ból proszenia o coś. 💙💙💙”
Zastawiając się nad tym wszystkim, pomyślałam, że prosząc o pomoc daję temu kogo proszę możliwość, żeby mi pomógł. Daję sposobność do czynienia dobra, do zrobienia dobrego uczynku. Bez mojej prośby inni mogliby o tym nie wiedzieć. Daję im swego rodzaju szansę. I zawsze staram się dziękować. Dziękować nawet za najmniejsze uczynione mi dobro. Mój bratanek bardzo często mówi, że nie ma za co i śmieje się, że on nic takiego nie zrobił, i przesadzam z tym dziękowaniem mu! Ale ja wolę w dziękowaniu przesadzić, niż je zaniedbać. Dziękowaniem i uśmiechem wyrażam wdzięczność i radość! A to sprawia, że dzieciaki pomagają mi bo chcą, a nie dlatego, że muszą. Pogadamy przy okazji, pośmiejemy się. I jest super!
A tacie na przykład dziękuję za to, że mi twarz, gebusię rano umył. Sama sobie twarzy nie umyję i wiem, że tata tak, czy inaczej by mi umył. Ale podziękowaniem i uśmiechem wyrażam wdzięczność. I pokazuję, że chcę go wyróżnić, docenić, pochwalić. A to wszystko sprawia że tata uśmiecha się do mnie promiennie. I pomaga nie tylko z obowiązku, nie dlatego że musi, ale że chce!
Jestem uboga. Nie mam nic. Ale moje ubóstwo sprawia, powoduje, że mogę dzielić się sobą. I w tym sensie moje ubóstwo jest bogactwem. Daję siebie innym… Rozdaję… Jak Ty!”
Spojrzałam w mojego Jezusa zdziwiona do głębi! Ostatnia myśl, ostatnie słowa nie były moje! Nie pochodziły ode mnie! Więcej! Zostały mi jakby narzucone!!
„Tak, Moniko! Jak Ja. Wiesz, kiedy wisiałem przygwożdzony do Krzyża też nic nie mogłem zrobić. Nie mogłem ruszyć ani ręką, ani nogą. Ale mogłem dawać Siebie. Dawać Siebie ludziom…”
„Teraz już wiem co to znaczy ‚ubóstwem ubogacać’! W dzieciństwie wydawało mi się, że jestem nikomu nie potrzebna. Teraz wiem, że jestem innym potrzebna! I że moja choroba może prowadzić do zbawienia nie tylko mnie, ale i innych.”
„Wszystko jest po coś, kochana Moja!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie! Od ucha do ucha! A On patrzył we mnie jak w obrazek…

Leave a Reply

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com