Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany moj Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył oddany mi całkowicie… Wyciągnęłam rękę i delikatnie dłonią głaskalam policzek Jezusa…
„Mój kochany…” – szepnęłam z czułością. Jezus promieniał uśmiechem… A ja… w całej sobie czułam szczęście, błogość i słodycz… Wyciągnęłam znów rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać SERCE Najdroższe… Sięgnęłam jak po swoje… Dotykałam, pieściłam, głaskalam SERCE Jezusa…
„Wiesz Monisiu, że nie każdemu pozwalam tak dotykać i pieścić Moje SERCE?” – spytał Jezus łagodnie.
„Tak, mój Jezu. Kiedyś mówiłeś, że tylko najbliższym Swoim!” – szepnęłam nieśmiało.
„Nie każdemu najbliższemu w TAKI sposób pozwalam się dotykać. Pozwolenie na TAKI dotyk i TAKĄ czułość wymaga prawie całkowitego odsłonięcia, odkrycia, otwarcia… Odsłaniam się i otwieram się tak tylko przed najbardziej zaufanymi, najwierniejszymi, wypróbowanymi wielokrotne!”
Patrzyłam w oczy Jezusowi głęboko. A On mówił dalej:
„Przed takimi najbliższymi się odsłaniam… I pozwalam im się pocieszać!”
„Pomóż mi być taką!” – wyrwało mi się z głębi serca.
„Pomagam! I czynię cię taką. Gdybyś taką nie była, to w taki sposób dotykać bym ci nie pozwolił…” – wyszeptał Jezus z ogniem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko… Z ogniem…
„Twoja miłość, czułość, oddanie i zaufanie sprawia, że jestem bezbronny… Obezwładniony… Powalony na łopatki!”
„Powalony na łopatki…?!” – szepnęłam bezgłośnie prawie.
„Bardziej! Ale mówię w sposób obrazowy, żebyś choć trochę mogła sobie wyobrazić!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
A ja próbowałam sobie choć trochę to wyobrazić… Potężny, wszechmocny, nieogarniony Bóg powalony na łopatki przez maleństwo… Trudno to sobie wyobrazić…
„Dziękuję mój Jezu! Dziękuję! Dziękuję!!!”
Patrzyłam w mojego Jezusa z uwielbieniem i entuzjazmem.
Umiłowany mój cały był dla mnie. A ja dotykałam, głaskalam i pieściłam Jego SERCE! Głębiej i bliżej. Sięgałam jak po swoje…
JAK PO SWOJE!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI