Leżałam w objęciach Jezusa i tuliłam do siebie SERCE Najdroższe. A Jezus mój śliczny tulił do Siebie serce moje! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie płonący cały! Miłość sama! Patrzyłam w mojego słodkiego Pięknisia z miłością i uwielbieniem!
„Jutro Wigilia! Koniec Adwentu!” – szepnęłam z mocą.
„Piękny był, prawda?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Niezwykł! Cudowny! Niesamowity! W ogóle wszystko jest niesamowite! Bo Ty jesteś niesamowity, Jezu mój!!”-uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. I dodałam:
„Chcialam go przeżyć tak jakby go nie było… I przeżyłam! I było niesamowicie!!!”
Znów uśmiechnęłam się do mojego umiłowanego promiennie… I znów szepnęłam:
„Chciałabym, żeby całe moje życie było Adwentem… Wiesz z czym mi się kojarzy Adwent, mój Jezu? Z wielką, pełną napięcia, ekscytacji i oczekiwania ciszą… A potem jest wybuch radości! Eksplozja radości! Chciałabym, żeby tak było i na końcu mojego życia! Eksplozja radości!!! I by koniec był jednocześnie początkiem!!!”
Jezus patrzył we mnie głęboko… Przenikliwie bardzo….
„Ale znowu tylko ja mówię a Ty milczysz, mój kochany!”
„Ja mówię przez ciebie, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Patrzyłam w Jezusa z ogniem i zachwytem… Jak w obrazek patrzyłam…
NIESAMOWITY!!!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI