Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem tańczylismy! Bardzo!!! Jezus obejmował mnie z tkliwością i patrzył tylko we mnie… Głęboko. Poważny i zamyślony… Dostojny bardzo. I ja patrzyłam tylko w Niego! Tylko w mojego ślicznego Jezusa patrzyłam!
Wiedziałam, że wie o wszystkim. O okłamaniu mnie, o współczuciu i pocieszeniu mnie przez moje kochane Dzieci i o uśmiechu… Widziałam też, że to współczucie i pocieszenie przez Dzieci pochodziło od Niego. I mój uśmiech też…
Patrzyłam w mojego Jezusa i pomyślałam, że to co mnie ostatnio spotyka, przykrości i ból dotyka mego serca. Ale nie rani go. Dotyka i odchodzi. Odpływa. Spływa obok mnie.
I uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!!! Promiennie i radośnie! I Jezus uśmiechnął się do mnie!!! Cudownie!!! I tak tańczylismy…. Uśmiechnięci. Mój umiłowany Jezus i ja!
UŚMIECHNIĘCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI