Byłam w moim Jezusie… Zanurzona w Nim cała! W Jego objęciach leżałam… Umiłowany moj Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie głęboko! Patrzył płonący cały miłością!
Patrzyłam w mojego ślicznego Pięknisia z miłością i uwielbieniem….
„Ja też żyję w świetle twojego spojrzenia, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Zaniemówiłam! Zatkało mnie po prostu! Nigdy się nie spodziewałam, że takie słowa usłyszę… Nigdy! Pomyślałam, że mnie takie małe nic mój Jezus aż tak wywyższa… Jezus znał moje myśli…
„Ty sama siebie albo poniżasz, czyniąc zło, albo wywyższasz żyjąc w przyjaźni ze Mną i czyniąc dobro. Ja cię od zawsze pragnę wywyższać! Na to cię stworzyłem, żeby cię uczynić równą Sobie i żyć z Tobą w moim Królestwie!”
Jezus umilkl na chwilę. I patrzył we mnie rozczulony i rozpromieniony cały… Patrzyłam w Niego oniemiała!
„Ja też żyję w świetle twojego spojrzenia, Monisiu! Uwielbiam je i kocham!!!”
Patrzyłam w Jezusa powalona. Rozbrojona! Obezwładniona! Zniewolona! MIŁOŚCIĄ! A jednocześnie całkowicie wolna i najszczęśliwsza w kosmosie…. Jezus zanurzał mnie w Sobie… zatapial w Sobie! Tonęłam w umiłowanym… Rozpływalam się w moim Jezusie!!!
ON TEŻ…!!!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI