„Zmę…”
Jezus tulił mnie w objęciach. Pochylał się nade mną z czułością…
„Ciii, maleńka… Nie męcz się. Wiem, że jesteś bardzo, bardzo zmęczona… Odpocznij! – wyszeptał z ogniem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulił Swój policzek do mego policzka…
„Zatańczymy?” – wyszeptał Jezus wprost do mojego ucha i serca.
Uśmiechnęłam się do Jezusa z trudem… Ucieszyłam się, bo Jezus wiedział, że dla mnie taniec jest odpoczynkiem, a odpoczynek tańcem! Kiwnęłam głową, że tak!
Od razu zalała mnie światłość wielka! I jakby kropelki rosy… Błyszczały, migotały, iskrzyły się w świetle… Jezusa nie widziałam…
„Tak teraz będziemy tańczyć, Monisiu!” – usłyszalam ciepły i pełen miłości szept Jezusa. Uśmiechnęłam się i pomyślałam, że ten taniec przypomina nasze tańce w wodospadzie Miłosci. A jednocześnie jest inny. Bliższy intymnejszy niż wszystkie tańce do tej pory…
” I nie będę Cię widzieć, mój Jezu?”
„Czasem będziesz, czasem nie. Zresztą już wiesz, że mimo, że Mnie nie widzisz, Ja jestem przy tobie…”
„Wiem. Ale…”
„Nie bój się, maleńka! Ufaj. Ja Jestem!”
„Dobrze! Ale głos Twój będę słyszeć?!”
Usłyszalam perlisty śmiech Jezusa!
„A to już zależy tylko od ciebie! Jeśli chcesz – będziesz!”
„No jasne, że chcę! Dlaczego miałabym nie chcieć?! Chcę!”
„Więc będziesz!”
Tańczylismy bardzo! Mimo, że nie widziałam Umiłowanego mojego, czułam, że jest blisko! Bliżej niż kiedykolwiek wcześniej… Policzek przy policzku… SERCE przy sercu…. A nawet jeszcze bliżej….
Światłość migotała w kropelkach rosy. A my tańczylismy… Mój Jezus i ja!
BLIŻEJ NIŻ KIEDYKOLWIEK WCZEŚNIEJ…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI