Tańczylismy bardzo! Tańczylismy bardzo w migotliwej, skrzącej się kropelkami rosy Światłości! Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i w tańcu prowadził. Prowadził, ale co chwilę znikał mi z oczu. I znów się pojawiał! Pojawiał się coraz piękniejszy! Patrzyłam w mojego ślicznego Pięknisia z uwielbieniem i zachwytem! Z entuzjazmem patrzyłam…
„Jak pięknie we Mnie patrzysz, Monisiu! Jak pięknie!” – wyszeptał Jezus z ogniem, zachwycony cały.
„Zakochana w Tobie jestem! Oczarowana Tobą! Zachwycona! Oblubienica urzeczona Oblubiencem! Urzeczona narzeczona!” – szepnęłam z mocą.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! I patrzył we mnie… Patrzył… I ja patrzyłam w mojego Jezusa… Patrzyłam i rozmyślałam… I pomyślałam, że ON też we mnie patrzy jak urzeczony. Więcdj! On pierwszy tak we mnie patrzy!!! I uświadomiłam sobie na nowo, że to właśnie od Jego spojrzenia wszystko się zaczęło. Zaczęły się nasze spotkania, nasza relacja, bliskość. Od pełnego miłości i zachwytu spojrzenia. I słów: 'jesteś piękna w moich oczach!’ Od tego wszystko się zaczęło! Patrzyłam Jezusowi w oczy… Uwielbialam gdy we mnie patrzył. Patrzyłam i piękniałam. Nie tylko w Jego oczach, ale i w swoich! Gdy o tym pomyślę, od razu przypomina mi się Mateusz. Zamknięty w komorze celnej. Zamknięty w swoich grzechach, w swoim maleńkim światku, w swoich wyobrażeniach i przyzwyczajeniach. Przekonany, że nic go w życiu już nie czeka..,. I nagle staje przed nim Jezus. Patrzy na niego jak nikt inny do tej pory na niego nie patrzył… Z miłością i zachwytem… I mówi: 'Pójdź…’ Mateusz w sekundę rzuca wszystko, rzuca swój stary znajomy maleńki świat. I idzie za Jezusem! A Jezus zmienia całe jego życie!
I pomyślałam, że to ja jestem takim Mateuszem! Że Mateusz to ja… „
Tak rozmyślałam… A Jezus mój śliczny patrzył we mnie! Jak urzeczony… Urzeczony Narzeczony!
URZECZONY NARZECZONY…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI