Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała… W Jego ramionach tańcząca bardzo leżałam. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony cały! I ja patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem… Patrzyłam tylko w Niego…
„Jutro środa popielcowa i Wielki Post!” – szepnęłam z mocą.
„Spędzisz ten czas tutaj. W objęciach Moich!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Dobrze, kochany mój!”
„I będziesz Mi towarzyszyć…”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
„Baaaaaardzo się cieszę!!! Bardzo!!!”
„Cieszysz się?! Przecież…”
„Tak! Cieszę się!!! Kocham Cię Jezu i pragnę towarzyszyć Ci we wszystkim! W radości i cierpieniu! A poza tym…” – urwałam.
Umiłowany mój patrzył we mnie pytająco.
„Jeśli chcesz, żebym była z Tobą, towarzyszyła Ci w ten szczególny czas to znaczy, że jestem Ci bardzo bliska!”
Jezus uśmiechnął się delikatnie.
„Najbliższa! Każdy człowiek – dziecko Moje, jest Mi najbliższe! Niestety często Ja nie jestem bliski dla nich, Moich dzieci… Oddalają się ode Mnie. Odpychają, odrzucają Mnie…”
„Dla mnie jesteś bliski… Najbliższy! Bliższy niż najbliższy… Nie umiem powiedzieć jak bardzo jesteś mi bliski… Słów brakuje…”
Jezus patrzył we mnie głęboko… Wyciągnął rękę i dłonią sięgnął po moje serce. Jak po Swoje sięgnął. Wyjął je z mojego ciała, podniósł do Swych ust i ucałował gorąco! Serce moje wyrywało się do Umiłowanego! Jezus przytulił je do policzka, a potem do SERCA Swego….
„Masz rację, Monisiu! Tę bliskość można wyrazić tylko sercem!”
„Taaak…!” – szepnęłam rozpromieniona cała.
Serca tuliły się do siebie nawzajem… z miłością!
TYLKO SERCEM!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI