Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem zaprosił do tańca! Zgodziłam się z radością! Tańczylismy bardzo, bardzo! Mój Jezus i ja! Tańczylismy w intymności i bliskości…
„’To ja, wolam ciebie! To ja! To ja, szukam ciebie! To ja! To ja, kocham ciebie! To ja! To ja pragnę ciebie! To ja!'” – zaśpiewalam fragment piosenki Violetty Villas.
Uśmiechnęłam się do Jezusa!
„Tak wola Bóg do duszy!”
„To prawda, Monisiu! Nie każda jednak to wołanie słyszy, a jeśli nawet słyszy to często nie słucha…”
„No tak. Słyszeć i słuchać to są często dwie różne rzeczy.
„’To ja, wolam ciebie! To ja! To ja, szukam ciebie! To ja! To ja, kocham ciebie! To ja! To ja pragnę ciebie! To ja!'” – zaśpiewalam znów.
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością! A mnie naszła myśl!
„Przecież tak też może wołać dusza do Boga!” – niby oczywiście, a dla mnie to było jakby objawienie.
Mój słodki Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Tak, Monisiu! Dusza może też tak do Boga wołać! A jeśli Bóg i dusza wołają tak do siebie nawzajem, wychodzi z tego wołania piękna muzyka! Akord! Melodia! Współbrzmienie poszukiwań, tęsknoty, miłości i pragnienia!” – wyszeptał Jezus.
Jezus patrzył we mnie płonący! Patrzył głęboko! Przenikliwie! Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś… Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa… I pomyślałam, że ta muzyka, melodia trwa między nami! W moim najmilszym, słodkim Jezusie i mnie! Trwa współbrzmienie poszukiwań, tęsknoty, miłości i pragnienia! Trwa od dawna! Trwa! Teraz!
WSPÓŁBRZMIENIE…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI