Leżałam na mięciutkim i bardzo wygodnym posłaniu. W powietrzu. Umiłowany moj Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Klęczał przy mnie… Patrzył tylko we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie.
„Dzisiaj piątek, więc cierpisz ze Mną, Monisiu kochana!” – wyszeptał płonący.
„Tak! Pragnę!”
Nie zdążyłam skończyć… Nagle SERCE się poruszyło! Zatrzęsło!!! Trzęsło się bardzo!!! Ja jednak leżałam na swoim wygodnym posłaniu nie poruszona! Jezus patrzył ognisty… A z Jego oczu wypłynęły dwie wielkie łzy!
„Co Ci najdroższy?!! I co to się dzieje?!!”-szepnęłam ze strachem.
„Jak bardzo uszczęśliwiasz SERCE Moje! Maleńka miłość tak JE porusza! Wywołuje trzęsienie! Trzęsienie SERCA!!!”
Patrzyłam w mojego Jezusa oniemiała…
„Jak bardzo uszczęśliwiasz Mnie, maleństwo! Jak bardzo!!!”-wyszeptał Jezus z ogniem. A w Jego oczach znów pojawiły się łzy…
Jezus pochylił się nade mną cały. Zbliżył Swą twarz do mojego obolałego i zmęczonego ciała i zaczął je calować… Całował całym Sobą! Z ogniem i czułością! Całował pocałunek przy pocałunku… Całował jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice…
Leżałam obezwładniona Miłością. A SERCE Najdroższe się trzęsło…
TRZĘSIENIE SERCA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI