Leżałam w objęciach Jezusa bardzo obolała bardzo i bardzo zmęczona. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie…
“Tańczę bardzo, bardzo!”
“Wybacz Monisiu, ale sama chciał…”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
“Kochany mój! Ty myślisz, że ja się skarżę?!”
“A nie?” – spytał Jezus niepewnie.
“Nie!!!”
Ujęłam twarz Jezusa w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie!
“Nie!!! Cieszę się mój kochany! Bardzo się cieszę się że mogę z Tobą dzielić cierpienie! Baaaaaardzo się cieszę!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością, poruszony cały!
Wtulił mnie w Siebie… Bliskość niezmierna… Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja.

Leave a Reply