Byłam przy Krzyżu Jezusa. Umiłowany mój wisiał na nim rozpostarty jak Sokół na Niebie… Cierpiący był bardzo! Mój Jezus kochany! I ja cierpiałam bardzo. Objęłam mojego ślicznego, z miłością i uwielbieniem. Delikatnie, a jednocześnie mocno bardzo. Przylgnęłam do Niego całą sobą. I Jezus objął mnie całą i przytulił mocno do Siebie. Trwaliśmy razem policzek przy policzku, Ciało przy ciele, SERCE przy sercu. Nie wiadomo było gdzie się kończy Jezus, a zaczynam ja. Byliśmy jednym Ciałem, jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi. Byliśmy jednym Ciałem i jedną duszą… Mój słodki wiedział co mnie boli.
„Jesteś Mi potrzebna, Monisiu! Potrzebuję cię!”
Nie odpowiedziałam.
„Gdyby nie ty, kto by otulał i ogrzewał Moje obolałe Ciało?”
„Znalazłby się ktoś inny…”
„Czy oprócz nas widzisz tu jeszcze kogoś?” – spytał Jezus ze smutkiem.
„Nie. Ale to, że nie widzę, nie znaczy że tu nikogo nieee…”
Jezus przerwał mi gwałtownie!
„Potrzebuję ciebie, maleńka! Potrzebuję! A jeszcze bardziej pragnę! Pragnę cię! Pragnę!” – wyszeptał Jezus poruszony wielce. Patrzył we mnie. Oczy Mu płonęły!
„I ja Ciebie pragnę! Bardzo! Pragnę Cię Jezu, mój piękny! Pragnę!”
Jezus patrzył we mnie słodko… Z Jego SERCA wyszła Hostia i weszła do mojego serca.
Trwaliśmy razem. Jedno Ciało i jedna dusza…
JEDNO CIAŁO I JEDNA DUSZA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI