Jezus wisiał na Krzyżu… Jak Sokół na Niebie! Rozpostarty i otwarty dla wszystkich! Spojrzałam w Jezusa wzruszona…
„Cierpisz bardzo, mój Jezu kochany! Ja cierpię z Tobą!” – szepnęłam z mocą. I objęłam mojego ślicznego z czułością.
Jezus, choć cierpiący, uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Będziesz jutro się cieszyć, Monisiu!”
„A co? Moje różańce w końcu przyjdą?” – spytalam z uśmiechem. Znajoma tydzień temu zrobiła i wysłała dwa różańce. Jeden mały, na rękę, a drugi duży, zrobiony z okazji rocznicy objawień fatimskich.
Jezus nie odpowiedział.
„Opowiedz Mi jak się modlisz, maleńka.”
„Już kiedyś opowiadałam!”
„Opowiedz raz jeszcze!”
„Błogosławię wszystko moje Duchowe Dzieci W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. I sama zaczynam dzień W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Potem odmawiam modlitwy do Trójcy Świętej. Potem 'Witaj Gwiazdo Morza. I Różańce! Raz dłużej,, raz krócej, zależy od tego ile mam siły. Chwała Ojcu… o mój Jezu… o Maryjo bez grzechu poczęta… Pod Twoją obronę… modlitwa do mojego Anioła Stróża… i za zmarłych. I chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków! Amen. Jednak myślę… Nie! Jestem przekonana, że modlę się ciągle! Stale!”
„Bo modlitwa to nie tylko słowa. To przede wszystkim życie w bliskości!”
„Właśnie! A my, Ty kochany i ja żyjemy w bliskości, prawda?”
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie i skinął głową twierdząco.
„Żyjemy, Monisiu kochana!”
Umiłowany mój nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja obejmowałam mojego ślicznego, z miłością…
Różańce niestety jeszcze nie przyszły. A ja mimo tego baaaaaardzo się cieszę! Życiem w bliskości!