Byłam w moim Jezusie… Zanurzona w Nim cała! W Jego objęciach tańcząca leżałam. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany cały! Uśmiechnęłam się do mojego ślicznego od ucha do ucha!
„Już czuję się coraz lepiej. Jutro będę już trochę malować!”-szepnęłam z mocą.
„Tylko pomalutku, maleńka Moja! Po troszkę! Jeszcze nie całkiem zdrowa jesteś… Pomalutku…” – wyszeptał Jezus z troską.
„Oczywiście, że pomalutku, kochany mój! I przerwę jak nie będzie wychodzić. Nie martw się o mnie, mój słodki!”
„A ty się o siebie nie martwisz?”
„Niby czemu mam się martwić?! Przecież jestem w Twoich rękach!”- szepnęłam z nacisgkiem. Ujęłam twarz Jezusa w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie. Potem patrząc Mu w oczy szeptałam:
„Nie martw się o mnie, mój Jezu! Przecież to jestem w Twoich rękach! Nic złego mi się nie stanie! Nie martw się… Nie bój się o mnie… Jestem w Twoich rękach!”
Tak to wyglądało, że dusza pociesza i uspokaja… Boga…
Jezus patrzył we mnie. Poruszony cały. Oczy Mu płonęły!
„Cóż za ufność…!!!”
„Tobie ufam! Tylko Tobie! A komu mam ufać?! Sobie najmniej… Tylko Tobie ufam, mój Jezu!”
Jezus przytulił policzek do mego policzka.
„I się nie zawiedziesz, maleńka Monisiu!”
Trwaliśmy w przytuleniu… Mój słodki Jezus i ja.
UFAM!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI