Umiłowany mój Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA…
„Będę musiała niestety zmienić koncepcję obrazu! Padnę zanim namaluję. Jeszcze dobrze nie zaczęłam a już szczęka boli… Chciałam, żeby obraz był delikatny, subtelny i precyzyjny! Koronkowy jakby… Ale nie dam rady! Padnę zanim skończę!” – zaśmiałam się nerwowo.
Jezus patrzył we mnie z czułością. Płonący cały! Patrzył mi w oczy głęboko…
„Nie martw się, maleńka Moja! Coś wymyślimy!”
„Ty i ja?! Razem?!”
Jezus zaśmiał się perliscie!
„A jakże! Sam nie dam rady! Ty i Ja!”
Patrzyłam w mojego skonstruowana…
„To znaczy… ja nie mam pojęcia jak to namalować. Ale skoro Ty coś wymyślisz to dobrze. Już się cieszę!!!” – teraz i ja zaśmiałam się perliscie.
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie płonący cały.
„Razem wymyślimy, Monisiu! Ty i JA!”
Patrzyłam w mojego Jezusa onieśmielona i uszczęśliwiona cała…
Dzisiaj zaczęłam malować i… nie wiem co Umiłowany wymyślił, ale powoli wychodzi! I nie jest za trudno!
WYMYŚLIŁ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI