„Zanurzyłeś kochany mój Jezu mnie w Sobie, w Swych Ranach… A mam poczucie, że robisz wszystko, żeby bolało mnie coraz mniej. Najpierw tabletki na rozluźnienie mięśni, teraz pani dietetyk, jej dieta i tabletki od bólu jelit. Boli mnie coraz mniej!”
Jezus patrzył we mnie głęboko… Z łagodnym uśmiechem miłości.
„Bo widzisz, maleńka Moja… W zbawieniu wcale cierpienie nie jest na pierwszy m miejscu. Ale miłość! Miłość jest przyczyną wszystkiego! Nie poszedłem na Krzyż dlatego, że chciałem cierpieć, ale dlatego, że kochałem. Kochałem, kocham i będę kochać! Pierwsza jest miłość i pragnienie spełnienia Woli TATY. Cierpienie stało się drogą, ale nie przyczyną. Przyczyną jest miłość! Sama mówiłaś, że patrząc na Krzyż, najpierw widzisz Moją miłość, a potem cierpienie.”
„A, teraz rozumiem. Jak Ty umiesz mi wszystko wytłumaczyć! Dziękuję, mój słodki!”
Jezus uśmiechał się do mnie cudownie!
„Miłość jest przyczyną wszystkiego. Jeżeli kochasz Mnie ponad wszystko inne, jesteś gotowa zrobić dla Mnie wszystko! Nawet cierpieć. Zobacz na świętych. Oni z miłości byli gotowi poświęcić Mi wszystko. Nawet swoje życie!”
„Tak, kochany. Już rozumiem!” – szepnęłam z mocą i uśmiechem od ucha do ucha.
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Rozmyślałam…
„Bóg jest Miłością. Z Niego, z Miłości powstał świat, zwierzęta, rośliny. Takie piękne, oryginalne i fikuśne! Z Miłości powstał człowiek. I ja, taka maleńka powstałam z Miłości! Jak bardzo mnie kocha i pragnie mój Bóg, że mnie stworzył! Jak bardzo mnie kocha, że stał się Człowiekiem, umarł za mnie i dla mnie zmartwychwsta!!! Stał się Darem. Podarunkiem dla mnie i dla każdego człowieka! Jak bardzo kocha nas nasz Bóg!”
Tak rozmyślałam. A Jezus patrzył we mnie z lubością…
JAK BARDZO..,
Category: (NIE) MOJE MYŚLI