„Gdy wczoraj się dowiedziałam, ogarnął mnie wieeelki smutek. Zabolało serce… I teraz gdy sobie o tym przypominam też serce boli…”
„Taaak, maleńka. Wiem! Ale po tym co zrobił ciągle jest twoim Dzieckiem, prawda?”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko… Ze smutkiem. Mój umiłowany Jezus i ja.
„Jasne! Był moim Dzieckiem, jest i będzie! To pierwszy mój Syn duchowy. Od niego zaczęły się moje adopcje.”
„On był impulsem do wielkiego dobra, które robisz Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„Jako duchowa mama jestem, czuję się odpowiedzialna… Nie będę oceniać, ale…”
Urwałam. Mój słodki Jezus patrzył mi w oczy głęboko…
„Sama powiedziałaś kiedyś, że Dzieci się nie wybiera tylko się je kocha.”
„Tak. I nadal tak twierdzę!”
„Nie oceniaj więc ani siebie, ani Dziecka. Tylko kochaj, Monisiu! Tylko kochaj!”
„Tak jest, mój Jezu!”
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości niewypowiedzianej. Mój umiłowany Jezus i ja.
TYLKO KOCHAJ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI