Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała… W Jego objęciach, w Jego ramionach leżałam… Mój słodki Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylał się nade mną z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie płonący cały…
„Jestem z ciebie bardzo dumny, Monisiu! Bardzo dumny…” – wyszeptał z ogniem.
„Ty jesteś dumny, a ja zmęczona bardzo…” – szepnęłam z trudem.
„Tak. Odpocznij kochana Moja… Odpocznij!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa z trudem. On rozpromienił się ogromnie nade mną!
„Jesteś Moją radością, maleńka! Moją wieeeeelką radością! Jesteś Moim słoneczkiem… Moim Słońcem!” – wyszeptał Jezus patrząc we mnie z lubością.
„Moim Słońcem to Ty jesteś, mój Jezu kochany!”
„Ja twoim, a ty Moim!”
Leżałam bez sił. Umiłowany mój zbliżył się do mnie jeszcze bardziej. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować. Całował, pieścił, tulił! Całym Sobą… Okazywał mi tak wiele czułości… Wciąż okazuje!
CZUŁOŚCI…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI