W SOBIE!

Leżałam w objęciach Jezusa. Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały! I ja tylko w Niego patrzyłam. W słodkiego mojego Jezusa!
“Odpocznij najmilsza. Zasłużyłaś!”
“Wiem, że zasłużyłam!” – zaśmiałam się radośnie z bezczelną ufnością. Jezus spojrzał we mnie zdumiony! Zaskoczony!
“No co?! Mówiłam Ci kochany, że mnie rozpuszczasz jak dziadowski bicz!”
Jezus zaśmiał się cudnie!
“Ale uparta jesteś, Monisiu! Robiłaś, robiłaś, aż zrobiłaś!”
“Bo Twoje życzenie, prośba jest dla mnie rozkazem!”
Jezus zapłonął! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie całował! Z ogniem! Całował całym Sobą! Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Całował słodko, z lubością i śmiało!
“Mówiłam, że mnie rozpusz…” – szepnęłam z ledwością.
Umiłowany przerwał na chwilę pocałunki i wyszeptał z ogniem:
“Rozpuszczam cię dziecię Moje! Rozpuszam cię moje maleństwo! Rozpuszczam cię w Sobie!”
I całował mnie dalej… Deszcz pocałunków!

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect