W CIEMNOŚCI

Jezus obejmował mnie z tkliwością… Obejmował mnie coraz bardziej i mocniej. Delikatnie bardzo. Zanurzał mnie w Sobie zanurzał w Sobie. W Miłości! Byłam bardzo zmęczona. Zamknęłam oczy.
“Taaak… Odpocznij maleńka Moja. Odpocznij…”-wyszeptał Jezus słodko. Ja jednak nie chciałam odpoczywać, otworzyłam oczy i… Zobaczylam ciemność! Byłam w ciemności. Niczego nie widziałam. Tylko ciemność!
“Nic nie widzę! Ciebie nie widzę, kochany! Tylko ciemność!” – szepnęłam cała zalękniona.
“Jesteś w Jasności Mojej, maleńka.” – usłyszalam ciepły i pełen miłości szept Jezusa.
“W Jasności??! Przecież jest ciemno!”
“Moja Jasność jest dla ciebie ciemnością!” – wyszeptał Jezus.
Poczułam Jego oddech, a potem policzek przy moim policzku…
“Ciii maleńka Moja… Ciii… Nie lękaj się! Jestem przy tobie, jestem z tobą. Jestem!” – szeptał umiłowany mój czule i łagodnie.
Uspokoiłam się.
“I już będę żyć w ciemności? Już nie będę Ciebie widzieć…? Nie będę mogła Cię podziwiać?”
“Tak, Monisiu! Będziesz żyć w ciemności. Ale widzieć Mnie będziesz! Będziesz Mnie widziała oczami duszy!”
I zobaczyłam umiłowanego mojego! Zobaczyłam mojego Jezusa! Przepięknego! Prześlicznego! Przecudnego! Tak pięknego Go wcześniej nie widziałam!
“Jakiś Ty pię…”
Nie dokończyłam! Mój słodki nie pozwolił mi dokończyć. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienicę. Czule i słodko i gorąco! I śmiało! Bardzo śmiało! Jezus całował a z Jego SERCA wyszła Hostia i weszła do serca mego. Mój umiłowany Jezus jednocześnie mnie tulił, całował i karmił… A ja znikałam w Nim zagubiona i bezbronna. Ale szczęśliwa niezmiernie! Szczęśliwa jak nigdy wcześniej! Najszczęśliwsza!

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect