NAJWAŻNIEJSZA JEST MIŁOŚĆ!

Byłam w Jasności Jezusa. Jasności, która dla mnie była ciemnością. Umiłowany mój nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił mnie mocno do SERCA. Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca i uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha!
“Wiesz mój Jezu?” – szepnęłam z czułością.
“Mhm?” – uśmiechnął się Jezus cudownie.
“Wczoraj uświadomiłam sobie, że prawie wcale nie rozmawiam z Tobą o mojej chorobie!”
“Mhmm…” – Jezus ciągle uśmiechał się do mnie i zaczął glaskać mój policzek z tkliwością.
“Choroba nie jest dla mnie najważniejsza. Ludzie często postrzegają mnie przez pryzmat choroby. Widzą wózek, widzą, że nie chodzę, że mówię bardzo niewyraźnie, że mam napięcie spastyczne i ruchy mimowolnie, że mam chory kręgosłup i jelita. Widzą najpierw chorobę, a nie mnie.”
Przerwałam na chwilę i mówiłam dalej:
“Ty patrzysz inaczej, mój Jezu. Ty najpierw widzisz mnie. Choroba nie jest dla Ciebie najważniejsza. I dla mnie też nie jest!”
“A co jest dla nas najważniejsze, maleńka Moja?” – spytał Jezus z ogniem.
“Dla nas najważniejsza jest Miłość!”
“Najważniejsza jest Miłość! Nawet w chorobie można działać. Można być dzielnym, mężnym, odważnym. W chorobie można iść na przód, uparcie, wytrwale! W chorobie. Mimo niej! Można mieć Oblubieńca i Dzieci. Można kochać!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Zdrowie nie jest najważniejsze. Najważniejsza jest Miłość!” – szepnęłam z entuzjazmem.
“Pięknie powiedziane, Monisiu!”
Umiłowany mój śliczny Jezus patrzył we mnie z dumą i lubością…

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect