Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca. A mój słodki Jezus rozmyślał we mnie:
„Moje poczęcie w łonie Miriam było nie tylko początkiem nowego Życia. Było początkiem nowej ery. Ery Emmanuela! Boga z wami. Oto Stwórca stał się stworzeniem. Stwórca i stworzenie w jednej Osobie. I jak niegdyś, przed wiekami Duch Boży unosił się nad bezmiarem wód, tak teraz Syn Człowieczy był zanurzony w wodach płodowych. Syn Boży stał się Człowiekiem. I przyjął na Siebie wszystko co jest człowiecze, oprócz grzechu. Przyjął ludzkie ciało, miał głowę ręce i nogi, miał Serce z ciała! Miał oczy, nos usta, uszy. Przyjął też na Siebie cierpienia i ból, ale i radości i szczęścia. On, który jest wszechwiedzący i wszechmocny musiał się teraz uczyć patrzeć na świat i ludzi jakby na nowo. Musiał się jakby na nowo utworzone ich uczyć. Na początku Bóg stworzył człowieka na Swój obraz i podobieństwo, teraz Sam stał się Człowiekiem, aby ludzi na nowo upodobnić do Siebie!”
Jezus na chwilę przerwał rozmyślanie. Patrzył we mnie płonący cały miłością!
„Od chwili wcielenia Syn Boży zaczął patrzeć na ludzi z innej perspektywy. Z perspektywy ludzkiej. Z twojej perspektywy, Monisiu kochana!” – wyszeptał z cudnym uśmiechem.
Zamyśliłam się… A potem zaśmiałam radośnie!
„No, nie zupełnie z mojej perspektywy! Bo ja tylko siedzę, a Ty chodziłeś, mój Jezu!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Rozumieliśmy się bez słów. Mój umiłowany Jezus i ja.
ERA EMMANUELA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI