Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo, bardzo… Bez sił prawie. Leżałam, a moje serce szeptało:
„Wiesz mój Jezu kochany? Jako Patronkę bierzmowania wybrałam sobie świętą Elżbietę. Miałam 14. Jakoś ona przypadła mi do serca! Podbiła je! Gdy ktoś pytał kogo wybralam, mowilam: Elżbietę.
-Jak królowa angielska! – mówili.
– Jak matka Jana Chrzciciela! – prostowałam z dumą.
Wtedy, gdy ją wybrałam, nie wiedziałam, że będę do niej podobna. Teraz to widzę! Ona była w podeszłym wieku. Po ludzku nie mogła już mieć dziecka. Może rodzina, sąsiedzi i znajomi uważali ją za przeklętą przez Boga. A tu nagle tak wielkie Jego błogosławieństwo! Ja też po ludzku nie mogę mieć dziecka. Ale mam! I to ile Dzieci!”
Przerwałam rozmyślanie i uśmiechnęłam się do mojego ślicznego Jezusa od ucha do ucha!
„Można powiedzieć, że jestem jeszcze 'lepsza’ od Elżbiety! – szepnęłam żartobliwie – Ona miała jednego syna, który mówił ludziom o Tobie. Ja mam ich wielu!”
Znów urwałam. I po chwili dodałam:
„Dzieciaków jak mrówków!
Jezus zaczął się śmiać! Śmiał się głośno, radośnie! Perliscie! Szczęśliwy cały! Ja się nie śmiałam. Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem…
„To dobrze! Baaaaaardzo dobrze! Moje kochane Dzieci…” – szeptało moje serce.
Jezus umilkł. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko. Rozpromieniony wiele…
„Jesteś cała dla Dzieci, Monisiu! Rozdajesz siebie… jak JA!” – wyszeptał ogniście.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko. Zjednoczeni w tańcu i Miłości. Mój umiłowany Jezus i ja.
JAK ON!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI