„Ty to jednak jesteś Niemożliwy, mój kochany Jezu!” – szepnęłam z mocą, a oczy mi błyszczały z radości.
„A co, maleńka Moja? – zaśmiał się Jezus cudownie – Nie rozumiałaś, a Ja właśnie chciałem, abyś rozumiała! Chciałem ci pokazać jak świecisz!”
I pokazał! Wczoraj dostałam od mojej Duchowej Córeczki taką wiadomość:
„Nie proszę byś rozumiała ale potwierdzam :”Jesteś lampą dla innych!”
Dla mnie jesteś lampą. Odbijasz Jego światło. Dlatego tak Ci ufam.
Oswoiłaś mnie jak lisa z Małego Księcia i teraz spoczywa na Tobie odpowiedzialność za moje życie. Ale nie tylko, bo mam wielu braci i wiele sióstr. A Ty w swojej wielkości serca tę odpowiedzialność skutecznie przerzucasz na Jezusa i właśnie dlatego, że znikasz w Nim i w Nim zanurzasz Twoje Duchowe Dzieci, stajesz się lampą, której „nie stawia się pod korcem lecz na świeczniku” , aby Jego obecność, którą widać w Twoim życiu, świeciła WSZYSTKIM LUDZIOM BEZ WYJĄTKU!”
Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem.
„Miękko mi się na sercu zrobiło kiedy to czytałam… Co prawda później naszła mnie myśl, że to może jest napisane na wyrooo…”
Nie dokończyłam! Jezus zamknął mi usta czułym i słodkim pocałunkiem.
„To święta prawda, Monisiu! Chcę, żebyś o tym wiedziała!” – wyszeptał Jezus ciągle mnie całując.
„Dziękuję mój Jezu! Dziękuję!” – szepnęłam obezwładniona Jego Miłością.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem, tulił do SERCA i wciąż całował…
POKAZAŁ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI