Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Masz żal, żal do samej siebie, prawda, Monisiu? Nosisz go w sobie?” – spytał Jezus z czułością niezwykłą. Patrzył we mnie łagodnie, z miłością. Ta czułość, miłość i łagodność otworzyła moje serce.
„Tak, mam żal do siebie” – szepnęłam.
„A wiesz, że to nie jest twoja wina, prawda? Wiesz, że jesteś niewinna?”
„Wydaje mi się, że…”- zaczęłam. Urwałam i dokończyłam pewnym głosem:
„Nie wydaje mi się. Wiem że to nie moja wina. Ale myślę, że mogłam inaczej, lepiej, bardziej… Wiem, że już tego nic nie zmieni… Czy ten żal do samej siebie kiedyś minie?”
„A czy Mi o tym wcześniej mówiłaś? Czy Mi oddałaś ten żal?” – spytał Jezus patrząc we mnie głęboko.
„Nie, nie chciałam Ci głowy zawracać. Poza tym, wydawało mi się, że to moja wina. I że ten żal muszę nosić sama, za karę. Ale teraz Ci go oddaję! Oddaję Ci go, mój Jezu kochany!” – szepnęłam z ogniem.
Jezus uśmiechnął się do mnie łagodnie… Dotknął dłonią mój policzek i głaskał go z czułością.
„Cóż, będę go z tobą nosił, maleńka Moja, aż minie…”
Rzuciłam się Jezusowi na szyję i ucałowałam Go serdecznie!
„Dziękuję mój Jezu! Dziękuję, że mnie o ten żal spytałeś, porozmawiałeś. Że będziesz nosić mój żal!”
„Teraz to już nasz żal!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Uśmiechnęłam się do mojego ślicznego Jezusa z miłością. A potem długo rozmawialiśmy. Nie będę opisywać tej rozmowy. Jest bardzo osobista.
NASZ ŻAL
Category: (NIE) MOJE MYŚLI