Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Jednak spróbuję, kochany mój Jezu!” – szepnęłam z mocą.
„Spróbuj jeśli chcesz maleńka. Ja ci pomogę!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony Miłością.
DROGA KRZYŻOWA
Stacja I
Jezus wydany w ręce ludzi.
Ubiczowany, opluty, znieważony. Żołnierze zarzucili na Jego poranione, krwawiące plecy czerwoną szmatę na pośmiewisko. Na Jego głowę wcisnęli koronę z cierni, żeby ból był jeszcze większy. Do Jego ręki włożyli trzcinowe berło. „Oto człowiek!” – woła Piłat. Tak. Oto Bóg – Człowiek. Oto mój Pan i Oblubieniec. Wydany w moje ręce. Piłat swe ręce umył, na znak że nie chce mieć z Jezusem nic wspólnego. Że nic go z Nim nie łączy, że nic go nie obchodzi los Skazańca. Jezus nigdy tak o mnie nie powie. On stworzył mnie dla Siebie, aby żyć ze mną w wiecznej miłości i bliskości. On, Bóg stał się człowiekiem i przyjął na Siebie wszystko co ludzkie, teraz bierze na Siebie i mój grzech, aby nikt nie mógł powiedzieć, że Go nic z nami nie łączy. Aby nikt nie mógł powiedzieć, że Go nie obchodzimy, że nie ma z nami nic wspólnego. Wydał się w moje ręce stając się Chlebem. Gdy w Eucharystii spożywamy Ciało Chrystusa i pijemy Jego Krew, On łączy się ze mną. Zyje we mnie!
On, Jezus także teraz wydaje się w moje ręce. Mogę Go z czułością adorować, przytulić i ucałować. A mogę opluć, uderzyć, odrzucić. Wybór należy do mnie. Chrystus będzie się zawsze wydawał w moje ręce. Bo taka właśnie jest Miłość.