Jezus patrzył mi w oczy głęboko. Cały drżał. Widziałam, że jest bardzo zmęczony i cierpiący. Ujęłam Jego twarz w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie. Potem położyłam na sercu moim. Głaskalam Jego włosy i szeptałam z miłością.
„Ciii, Maleńki mój… Odpocznij… Ciii, mój śliczny…”
„Mama?! Mama?!” – wyszeptał Jezus gorączkowo.
„Tak. Mama, Maleńki mój… Mama!”
Jezus powoli się uspokajał. Nie drżał już. Leżał z zamkniętymi oczami i nawet się do mnie uśmiechał. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Głaskalam włosy umiłowanego mojego. A w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja V
Szymon
Szedł z pola do domu. Marzył o kolacji i odpoczynku. Natknął się przypadkiem na orszak prowadzący skazańców. Żołnierze chwycili go i zmusili, żeby niósł krzyż jednego z nich. Musiał zawrócić. Chciał krzyczeć, że nie chce, że dlaczego on, że to niesprawiedliwe. Spojrzał jednak w oczy Skazańca i ujrzał w nich bezgraniczną Miłość. Miłość, która roztopiła i rozgrzała jego twarde serce. Czuł intuicyjne, że to nie jest zwykły Skazaniec i Jego Droga także jest niezwykła. Niosąc krzyż Jezusa przemknęło mu przez serce i głowę, że to Jezus mu pomaga, a nie on Jezusowi.
Szymon z Cyreny został wyrwany z anonimowości. Jego imię jest wspominane w czasie każdej Drogi Krzyżowej. Tradycja mówi, że Szymon został chrześcijaninem i poniósł w Rzymie śmierć męczeńską.
Chrystus podzielił się z nim Swoim krzyżem. I obdarzył go wieczną nagrodą, zbawieniem. Bo taka właśnie jest Miłość.
STACJA V
Category: (NIE) MOJE MYŚLI