MOJE ŻYCZENIA

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie rozpromieniony cały!
“Dziś twe święto, maleńka Moja! Czego sobie życzysz?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
Zaśmiałam się perliscie!
“Moje imieniny, a Ty mój śliczny pytasz czego sobie życzę?!”
Jezus skinął głową twierdząco rozpromieniony Miłością.
“Życzę sobie, żeby moje Duchowe Dzieci były coraz bliżej Ciebie! Bliżej niż ja!”
Patrzyłam w mojego Jezusa z uwielbieniem…
“A dla siebie czego sobie życzysz?”- umiłowany mój nie dawał za wygraną.
“No, właśnie tego!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha. I dodałam:
“Ale ok. Życzę sobie, żeby w dzień było słońce!”
“A jak będzie deszcz, to co?” – zaśmiał się Jezus cudownie.
“To też dobrze! Roślinki potrzebują deszczu!” – zaśmiałam się wesoło.
Jezus patrzył we mnie wyczekująco.
“Życzę sobie, abyś mógł zawsze był w moim sercu. Pogoda czy niepogoda na zewnątrz. Najważniejsze jest słońce w sercu. A moim Słońcem Ty jesteś, mój Jezu!”
“Pięknie powiedziane, Monisiu!”
“I jeszcze sobie życzę Twoich pocałunków! Uwielbiam je!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we głęboko. Przenikliwie.
“Twoje życzenia są Moim pragnieniem!” – wyszeptał poruszony niezmiernie.
I zaczął mnie całować. Słodko i gorąco i śmiało… Jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienicę.
I wciąż mnie całuje…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.