MIŁOŚĆ I UWIELBIENIE

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Leżeliśmy obok siebie, twarz przy twarzy,, SERCE przy sercu… Umiłowany mój Jezus obejmował mnie z tkliwością. Dotykał dłonią delikatnie mój policzek i głaskał go z czułością i namaszczeniem wielkim… Głaskał… Serce miałam pełne trosk. Ale gdy tylko spojrzałam Jezusowi w oczy, wszystkie one znikły. Zatonęły w Jego miłosiernym spojrzeniu. Nie liczyło się już nic. Liczył się tylko mój śliczny Jezus!
“Uwielbiam cię, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus ogniście.
“Uwielbiam Ciebie, Jezu mój Maleńki!” – szepnęłam z mocą.
Jezus głaskał mój policzek. A ja rozmyślałam…
“Miłość rodzi uwielbienie! Nie można kochać nie uwielbiając. A uwielbienie rozpala miłość! Podsyca ją! Jedno bez drugiego nie istnieje. Nie ma miłości bez uwielbienia, nie ma uwielbienia bez miłości! Miłość bez uwielbienia nie jest prawdziwa, autentyczna. Podobnie uwielbienie bez miłości. Uwielbienie sprawia, że pragnę kochać bardziej i głębiej i pełniej. Sprawia, że miłość wybucha, rozkwita. Ciągle na nowo!”
Tak rozmyślałam. Umiłowany mój patrzył we mnie płonący i rozpromieniony cały!
“Uwielbiam Ciebie, Jezu mój śliczny!” – szeptało moje serce.
“Uwielbiam cię, piękności Moja maleńka!” – szeptało SERCE Najdroższe.
W Komnacie Naszej Miłości rozsiewał się zapach uwielbienia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.