Leżałam na SERCU Jezusa. Umiłowany mój nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim! Uśmiechałam się do Niego radośnie! I uszczęśliwiona cała, rozmyślałam…
„Wczoraj uświadomiłam sobie, piszę bloga już 13 lat. Szmat czasu! Na początku pisałam go tak sobie, dla przyjemności. Ale gdy spotkałam pełne miłości i spojrzenie, wstałam jak celnik Mateusz i poszłam za umiłowanym. Na blogu opisywałam nasze spotkania. Nie wyobrażałam sobie, żeby o tym nie pisać! Żeby się Jego Miłością nie dzielić. Radzono mi, abym dała z tymi spotkaniami spokój, bo nie wiadomo dokąd mnie to doprowadzi. Mnie jednak bardzo pomagały rozmowy z moim ślicznym Jezusem. Szłam więc za Zbawicielem, na cieniutkiej nitce wiary. Jak linoskoczek, bez żadnych zabezpieczeń. Stąpałam jak po kruchym lodzie. Jednak im dalej i dłużej szłam, zmieniałam się. Z zalęknionej, nieśmiałej, zahukanej szarej myszki, która by siedziała w ciemnym kąciku, żeby jej tylko nikt nie zobaczył, stawałam się silną, twardą odważną kobietą. Kobietą, która wie, że jest piękna, zna swoją wartość w oczach Jezusa, która wie czego chce i sama podejmuje decyzje. Pewnego dnia, kiedy pokazałam notki jednej z moich Duchowych Córek, usłyszałam, że to co piszę, 'to czysta erotyka’. Bardzo mnie te słowa zabolały! Ogromnie! Jak nóż wbity w serce… Nigdy wcześniej, ani później w ten sposób nie pomyślałam o mojej relacji z Jezusem! Byłam zbulwersowana. Jednak Jezus uleczył tę i inne rany, które miałam w sercu. Wziął mnie w objęcia i tulił do SERCA. Uczył mnie i wciąż uczy Swojej Miłości do mnie. Pokazuje mi ją, odkrywa. I mnie uczy kochać, tak jak On kocha. Wielu ludzi czyta mojego bloga. Jeden z księży, który na niego wszedł, zawołał zachwycony: 'tu jest Niebo!’ Cieszę się, że Je tu zobaczył. Ale Niebo jest przede wszystkim w moim sercu. W nim mieszka mój śliczny, słodki Jezus.
W życiu przeszłam wiele burz, huraganów, tornad. Mogę powiedzieć, że w moim sercu jak i w życiu panuje teraz cisza. Pełna miłości, bloga cisza… ”
Tak rozmyślałam. Jezus patrzył we mnie ogniście. I zobaczyłam obraz… Morze po horyzont. Cisza i spokój na morzu. I zobaczyłam małą łódeczkę, a w niej Jezus i ja. Jezus spał sobie słodko. A ja głaskalam Jego policzek… Umiłowany moj uśmiechał się do mnie przez sen. Pełna miłości, bloga cisza…
BŁOGA CISZA…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI