Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach tańcząca. Byłam bardzo zmęczona i cierpiąca bardzo. Bolało mnie nie tylko ciało, ale i serce. Ale mniejsza o to.
Patrzyłam w mojego umiłowanego z uwielbieniem. Nasze serca rozmawiały:
„Pod koniec maja ułożyłam rozważanie. Bardzo się przy tym męczyłam, trudziłam. Gdy rozważania ułożyłam nie podobało mi się. Dla mnie było sztywne, smutne, wymęczone i wymuszone. Po prostu nie moje. Postanowiłam zrobić przerwę od układania. Kilka dni nie czytałam czytałam czytań, nawet o nich nie myślałam. A wczoraj w pewnej chwili otworzyłam dokument, plik w którym są moje rozważania. Usunęłam ponad połowę tekstu. I ułożyło mi się. Samo!”
” Musiałaś odpuścić, abym Ja mógł w Tobie działać!”
„Odpuścić?”
„Wrzucić na luz, jak wy, ludzie to mówicie!” – zaśmiał się Jezus cudownie.
„Wrzuciłam!” – także się śmiałam.
„I ułożyłaś!”
„Nawet nie myślałam, że będę układać. Siadłam i mi się ułożyło. Bez żadnego wysiłku. Samo!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i uśmiechem promiennym. Patrzyłam w Niego z uwielbieniem i wdzięcznością. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic!
SAMO!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI