Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Policzek przytuliłam do policzka umiłowanego.
„Wczoraj byłam na Mszy odpustowej. Powiem Ci jak powiedziałam mojej Córeczce: 'Było bardzo ładnie i baaardzo długo. Mamy 2 misjonarzy, dziś kazanie mówil drugi. Wczoraj było lepsze.’ Wczorajsze kazanie też było mądre i ładne, ale bardziej poruszyło moje serce kazanie przedwczorajsze. Wrócę jeszcze do niego. Bardzo poruszyły mnie słowa, że grzech może’ 'smakować! Poruszyło moje serce i wyobraźnie! Grzechem, pychą, niepohamowaniem, pożądaniem, kłamstwem można się karmić! Jak raz się go spróbuje i zasmakuje to potem nie można się oprzeć! Pojawia się przyzwyczajenie, uzależnienie, obsesja. Niewola!”
Przerwałam. Umilkłam. Patrzyłam mojemu ślicznemu Jezusowi w oczy głęboko…
„Odkąd mój Jezu, karmisz mnie Swoim Ciałem, karmisz mnie Sobą, prawie nie grzeszę… Karmisz mnie Sobą. Smakujesz mi! Odkąd zasmakowałam w Tobie, nie pragnę niczego innego!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem!
„Smakujesz mi Jezu!”- szepnęłam z mocą.
Patrzyłam w umiłowanego mojego z uwielbieniem…
SMAKUJE MI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI