Leżałam w objęciach Jezusa obolała bardzo i bardzo, bardzo zmęczona. Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Mimo, że oczy miałam zamknięte, widziałam umiłowanego mojego! Jezus tulił mnie do SERCA i patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony wielce.
„Kochany mój Jezu…” – szepnęłam z trudem wielkim.
„Ciii… najmilsza Moja. Ciii… Wisisz wraz ze Mną na Krzyżu i dzielisz ze Mną Mękę Moją” – wyszeptał Jezus bezgłośnie prawie.
„Taaak!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. A potem zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Czule i słodko i ogniście. I śmiało!
Potem całował moje obolałe i zmęczone ciało. Całował każdy nerw, mięsień, kosteczkę. Całował całym Sobą. Wciąż mnie całuje. A ja tańcuję dla mojego ślicznego Jezusa. Z radością!
Z RADOŚCIĄ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI