PO BOŻEMU

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach i szeptałam wprost do SERCA Najdroższego:
“Wiesz mój Jezu kochany? Życie ciężkie. Mój krzyż coraz bardziej i bardziej przygniata mnie do ziemi. A w moim sercu pokój, szczęście i radość! I gdy ktoś mnie pyta co u mnie, jak żyję, odpowiadam, że dobrze. I mówię prawdę, nie kłamię!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Promiennie bardzo!
“Mówisz prawdę, bo nie myślisz po swojemu, ale po Mojemu. Po Bożemu.”
“Należę do Ciebie, Jezu kochany to i myślę po Twojemu!” – szepnęłam rozradowana.
“Masz rację, Monisiu! Boży Człowiek myśli zawsze po Bożemu.”
Leżałam w ramionach Jezusa i głaskalam go z czułością po policzku. Potem układałam loczki z Jego brody. A mój umiłowany uśmiechał się do mnie cudownie! Tańczylismy bardzo, bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.