Leżałam w objęciach Jezusa. Umiłowany mój tulił mnie do SERCA Swego i patrzył we mnie głęboko.
„Wiesz mój Jezu? Kiedy się wpatrywalam w ołtarz mariacki” Zaśnięcie Maryi Panny”, Wita Stwosza, pomyślałam, że wniebowzięcie jest jak mrugnięcie okiem” – szepnęłam z mocą.
„Jak mrugnięcie okiem? Dlaczego, maleńka Moja?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Miriam osuwa się w ręce św. Piotra. Zamyka oczy… Po chwili je otwiera! I zdumiona, oszołomiona i uszczęśliwiona ogromnie widzi Ciebie, Swego Synka i ziemskiego męża, Józefa! W pierwszej chwili myśli, że to piękny sen. Ale gdy widzi Wasze uśmiechy, gdy czuje Wasze uściski i pocałunki, wie, że jest po drugiej stronie Życia! Że jest w Niebie z ciałem i duszą! Ty delikatnie ujmujesz Jej dłoń i dostojnie i uroczyście prowadzisz przed Oblicze TATY. TATA obejmuje Miriam z czułością, sadza ją na tronie niebieskim i koronuje Ją na Królową Nieba i Ziemi!”
Uśmiechnęłam się do mojego ślicznego od ucha do ucha! Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim.
„Czy jest możliwe, że i moja śmierć była choć trochę jak mrugnięcie okiem?” – spytałam Jezusa z błyskiem w oczach.
„Dla Mnie, Monisiu wszystko jest możliwe!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem w miłosnym milczeniu. Mój słodki Jezus i ja.
JAK MRUGNIĘCIE OKIEM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI