„Zatańczymy maleńka Moja?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Oczywiście! Z Tobą zawsze, ukochany!” – szepnęłam z mocą.
Jezus objął mnie całą, przytulił mocno do Siebie. I w tańcu prowadził.
„Ktoś ci sprawił przykrość, zranił cię, maleńka…” – wyszeptał Jezus patrząc mi w oczy głęboko.
„Ale Ty mi pomogłeś!”
„Poprosiłaś, więc pomogłem.”
Wpatrywalam się w mojego ślicznego Jezusa z wdzięcznością i uwielbieniem…
Ktoś mną wczoraj manipulował, dla własnej korzyści. Grał mną, wciągnął w swoje gierki, ze strachu przed kimś innym. Gdy próbowałam się na to nie zgodzić, protestowałam, tak wszystko poprzekręcał, odwrócił kota ogonem, że wyszło na to, że to ja jestem winna. Było mi bardzo przykro, serce bolało. Tym bardziej, że to jest moje Dziecko. Kiedy wyszło z mojego pokoju, spojrzałam w Twoje Oblicze na obrazie i westchnęłam, żebyś mi pomógł. Żebym nie wypominała, nie wymawiała Dziecku tego co zrobiło. Żebym patrzyła na Nie z miłością. I gdy poszłam do Dziecka, wszystko mi przeszło! Przykrość i ból serca! Przeszło jak nożem uciął! Przeszło szybciej niż w sekundę!
„Dziękuję mój Jezu! Ja chcę patrzeć na moje Duchowe Dzieci z miłością. Chcę jak Ty…”
„Jesteś jak Ja, Monisiu Moja!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
„Dzięki Tobie! Dzięki Tobie, mój Jezu kochany!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! A On nakarmił mnie Swoim Ciałem. I szeptał mi do serca słowa miłości…
JAK JEZUS
Category: (NIE) MOJE MYŚLI